Napisane przez: hania-kasia | listopad 29, 2009

Oliwkowicze w TVN Warszawa

Warszawska Grupa Czarnej Oliwki ma za sobą pierwszą prezentację na antenie telewizyjnej – wczoraj w TVN Warszawa przedstawiono krótki materiał o grupie zrealizowany w restauracji Ganesh, następnie wraz z Szymanem opowiadaliśmy o działalności grupy na żywo w programie „Rytm Miasta”.

W piątek po pracy byłam na zakupach spożywczych. Kupiłam m. in. melona. Po zakupach czekałam na przystanku na tramwaj. Gdy podjechał, złapałam siatki z zakupami, aby wsiąść z nimi do tramwaju. Niestety uszy jednej z plastikowych toreb urwały się i zakupy rozsypały się wokół mnie. Wypadł też melon, potoczył się po chodniku, spadł na tory i zatrzymał tuż przed czołem tramwaju. Bałam się wejść na tory, aby go podnieść – nie chciałam ryzykować. Tramwaj ruszył, a ja z żalem patrzyłam jak rozjeżdża mojego melona. Pomyślałam wtedy, że melon został rozjechany na szczęście, aby dobrze nam poszło podczas rozmowy na żywo w telewizji.

Tomek trochę mnie zestresował informacją, że w sobotę rano będzie pracował do 10-tej. Nasze wystąpienie było planowane na 10:43, nie miał więc zbyt wiele czasu na dojazd do siedziby TVN Warszawa. Obawiałam się, że być może będę musiała wystąpić sama. Na szczęście zdążył dojechać na czas. Od razu zrobiło mi się raźniej. Muszę powiedzieć, że prawie nie miałam tremy – ani dzień wcześniej, ani tuż przed wystąpieniem na antenie. Pojawiło się jedynie lekkie poddenerwowanie w pierwszych chwilach na wizji, ale prezenterzy byli tak sympatyczni, że rozmawiając z nimi, szybko się rozluźniliśmy.

Myślę, że daliśmy radę i całość prezentacji grupy – zarówno film z restauracji, w nagraniu, którego oprócz mnie wzięli udział Pinia i Andyk, jak i rozmowa na antenie.

Bardzo miło wspominam to doświadczenie. Mam nadzieję, że nie była to ostatnia prezentacja Oliwkowiczów na antenie. Nie było się czego bać – ludzie z zespołu TVN Warszawa są bardzo sympatyczni i jeśli mówi się o swojej pasji, nic złego nie może się przydarzyć. Tak sobie to tłumaczyłam przed programem dla dodania odwagi, że przecież będę mówić o tym, co lubię robić, więc na pewno dam radę. Oceniając nasz występ, jestem zdania, że wyszło lepiej niż się spodziewałam. Po zejściu z wizji prezenterzy powiedzieli, że aż zgłodnieli od rozmowy z nami.

Ci, którzy nie oglądali, mogą to nadrobić – krótki film o Oliwce i wystąpienie na żywo można obejrzeć na stronie TVN Warszawa (link).

Ze swojej strony dziękuję serdecznie Pinii, Szymanowi i Andykowi, że zechcieli poświęcić swój czas na zaprezentowanie grupy na antenie telewizyjnej. Była to wspaniała przygoda i ciekawe doświadczenie życiowe – to niesamowite uczucie, gdy można popatrzeć na siebie z drugiej strony.

Wczoraj wieczorem Andyk, Hania-Kasia i Pinia dzielnie reprezentowali Oliwkowiczów podczas nagrania reportażu o grupie dla programu “Rytm Miasta” emitowanego przez stację TVN Warszawa. Materiał był nagrywany w Restauracji Ganesh na Ursynowie.

Wejście do restauracji Ganesh

Wejście do restauracji Ganesh

Ganesh jest sympatyczną, kameralną restauracją serwującą dania kuchni indyjskiej. Jest zlokalizowana w niewielkim centrum handlowym przy stacji metra Stokłosy. Właściciele i kucharze są Hindusami. Serwowane tam dania są bardzo smaczne i aromatyczne – przy ich przyrządzaniu kucharze nie żałują pikantnych, aromatycznych przypraw, dodawane są też świeże, ostre, zielone papryczki. Mamy dobrą wiadomość dla miłośników kuchni indyjskiej – właściciele planują otwarcie drugiej restauracji Ganesh w Warszawie, tym razem w centrum, przy ul. Wilczej/róg Poznańskiej. Ma zacząć działać za ok. 3 miesiące. Dostaliśmy zaproszenie na je uroczyste otwarcie. Bardzo nas cieszą plany właścicieli związane z nową restauracją, bo potrawy w Ganeshu są naprawdę smaczne i niebawem będzie można je zjeść w bardziej optymalnym pod względem lokalizacji miejscu. Nowa restauracja ma być o wiele większa pod względem powierzchni niż ta na Ursynowie.

Strona z menu

Strona z menu

Spotkanie miało standardowy przebieg, ale tym razem towarzysła mu ekipa TVN Warszawa – reporterka Karolina i operator kamery. Jak zwykle rozpoczęliśmy spotkanie od wyboru dań – skusiliśmy się na dania o nazwie “Sizzlers” (rozmaitości).

Mutton Sizzlers - baranina, warzywa, naany

Mutton Sizzlers - baranina, warzywa, naany

Hania-Kasia i Pinia zamówiły “Mutton Sizzlers” (32 zł) – kawałki baraniny, pomidorów, cebuli, papryki i placków naan serwowane na gorącej patelni, natomiast Andyk wybrał “Veg Sizzlers” (26 zł) – także serwowane na gorącej patelni kawałki indyjskiego sera panir i warzyw. Wybrane przez nas dania były ostro i aromatycznie przyprawione – można śmiało powiedzieć, że pod względem smaku potraw Ganesh jest w ścisłej czołówce indyjskich restauracji Warszawy. Na dodatek ceny są na sensownym poziomie, a porcje solidne.

Hania Kasia i Karolina

Hania-Kasia i Karolina

Atmosfera podczas nagrania była sympatyczna i luźna. Obecność kamery zupełnie nas nie peszyła, przede wszyskim dzięki otwartości osób z ekipy – reporterki Karoliny i pana operatora, którzy swoim sposobem bycia sprawili, że czuliśmy się swobodnie. Jeśli ktoś z Oliwkowiczów nie przyszedł na spotkanie z obawy przed kamerą, niepotrzebnie się bał. Wczoraj przekonaliśmy się, że kamera nie gryzie.

Andyk, Pinia i ekipa TVN Warszawa

Andyk, Pinia i ekipa TVN Warszawa

Nagrane zostały najważniejsze momenty spotkania, z których zostanie zmontowany krótki film. Andyk i Pinia powiedzieli kilka słów do kamery na temat grupy i naszych spotkań. Emisja nagranego materiału planowana jest na sobotę, 28.11.09, o godz. 10.43, na antenie TVN Warszawa.

Pinia rozmawia z Karoliną

Pinia rozmawia z Karoliną

Ekipie TVN Warszawa bardzo spodobała się idea naszych spotkań. Niewykluczone, że filmowane będą także kolejne spotkania naszej grupy. Ekipa została zaproszona na nasze spotkanie wigilijne i wyraziła zainteresowanie uczestnictwem w nim. Bez obawy, jeśli ktoś z Oliwkowiczów nie ma ochoty na kontakt z kamerą, nie będzie filmowany na siłę.

Andyk podczas rozmowy z Karoliną

Andyk podczas rozmowy z Karoliną

Hania-Kasia zastanawia się, jak wyszło nagranie

Hania-Kasia zastanawia się, jak wyszło nagranie

Udział we wczorajszym nagraniu był miłym, ciekawym doświadczeniem. Andyk i ja (Hania-Kasia) byliśmy tak zaaferowani przebiegiem wieczoru, że w drodze powrotnej przez pomyłkę wsiedliśmy do metra w przeciwnym kierunku niż chcieliśmy jechać i ku naszemu zaskoczeniu znaleźliśmy się na stacji końcowej na Kabatach.

Końcowa stacja metra

Końcowa stacja metra

Napisane przez: wgco | listopad 25, 2009

Warszawscy Oliwkowicze w “Rytmie Miasta”

Warszawska Grupa Czarnej Oliwki została zaproszona przez stację TVN Warszawa do zrealizowania krótkiego materiału filmowego o grupie, który zostanie zaprezentowany w weekendowym wydaniu programu “Rytm Miasta”. Materiał będzie nagrywany jutro w jednej z warszawskich restauracji – jego emisja w najbliższy weekend. Gośćmi programu na żywo będą Hania-Kasia i Szyman, którzy opowiedzą krótko o grupie.

Napisane przez: wgco | listopad 18, 2009

Restauracje, kawiarnie w Warszawie

W tym temacie podajemy informacje o nowych, a także starych, ale dopiero odkrytych przez nas restauracjach i kawiarniach w Warszawie pod kątem naszych spotkań grupowych i nie tylko.

Napisane przez: wgco | listopad 9, 2009

Wigilia oliwkowa 2009

Zapraszamy do dyskusji na temat spotkania bożonarodzeniowego 2009.

Napisane przez: wgco | listopad 3, 2009

Toan Pho – nowy bar wietnamski przy Chmielnej

Wczoraj, w składzie Hania-Kasia, Krys Dobrodziej, Szyman wybraliśmy się do nowego baru wietnamskiego Toan Pho, który mieści się w Warszawie, przy ul. Chmielnej 5/7.

Toan Pho

Lokal jest prowadzony przez rodzinę, która wcześniej prowadziła bar na błoniach Stadionu Dziesięciolecia. Krys Dobrodziej dobrze zarządził – wybranie się do Toan Pho okazało się strzałem w dzisiątkę. Spróbowaliśmy nowych potraw i najedliśmy się do syta za nieduże pieniądze. Kto nie bywał w barkach wietnamskich na Jarmarku Europa, musi koniecznie wybrać się do baru przy Chmielną – można tam spróbować potraw, jakich nie zało się dotychczas, o co niełatwo w Warszawie, bo powstaje niewiele miejsc z oryginalną kuchnią innych narodów. W Toan Pho dania smakują zupełnie inaczej niż w większości barów wietnamskich nastawionych na polskich konsumentów.

Toan Pho

Porcje są duże i sycące, a ceny potraw oscylują wokół kwoty 15 zł. W zasadzie do najedzenia się wystarczyłoby w zupełności jedno danie, ale z łakomstwa i chęci poznania nowych smaków zamówiliśmy po dwa.

Zupa z kurczaka

Skusiłam się na zupę z kurczaka (14 zł). Dostałam solidną porcję gorącej zupy – bulion z kawałkami cienko pokrojonego kurczaka, dużą ilością zieleniny, m. in. kolendry i makaronu ryżowego (wstążki). Zupa bardzo smaczna i pożywna, problem był jedynie ze zjedzeniem makaronu, bo był on długi (nie tną go tam na mniejsze kawałki), więc trzeba było próbować różnych technik jedzenia – nawijania na widelec jak spaghetti, wyławiania pałaczekami, wciągania ustami itp. Lepiej nie wybierać się tam w eleganckim ubraniu, bo można je szybko zabrudzić w trakcie jedzenia wietnamskich dań.

Zupa rybna

W menu są do wyboru zupy z różnymi dodatkami – oprócz kurczaka także z wołowiną, kaczką, rybą – ceny 13 – 15 zł. Rewelacyjna okazała się zupa rybna z dodatkiem kawałków karpia smażonego na chrupko, którą zamówił Szyman.

Naleśniki sojowe

Zamówiłam także naleśniki sojowe (15 zł). To danie nie okazało się dobrym wyborem – wietnamskie naleśniki w niczym nie przypominają naszych. Myślałam, że będzie to coś podobnego do sajgonek, jednakże bardzo się zdziwiłam, gdy podano mi danie – odbiegało ono znacząco od mojego wyobrażenia o nim. Naleśniki wyglądały tak, jakby papier ryżowy namoczono w gorącej wodzie – na talerzu leżały kupki masy sojowej z dodatkiem drobnych kawałków grzybów. Na wierzchu ułożono kawałki czegoś dziwnego, co wyglądało jak mielonka i miało nijaki smak. Całość była posypana zieleniną i smażonym na chrupko, pokrojonym na plasterki czoskiem. Do dania podano w oddzielnej misce słodko-kwaśny płyn, w którym należało maczać naleśniki. Z całego dania najbardziej smakował mi czosnek – reszta nieszczególna. Raczej nie polecam tego dania, inne są o wiele lepsze.

Sałatkę z wołowiną

Krys Dobrodziej zamówił sałatkę z wołowiną – składała się ona z warstwy makaronu na spodzie, kolejna wartwa to zielenina i kiełki, następna to kawałki wołowiny, a na wierzchu smażony czosnek. Sałatka bardzo smaczna, a porcja duża.

Szyman skusił się jeszcze na danie z wołowiny, natomiast Krystow zamówił na koniec porcję sajgonek (5 szt., 10 zł), które zdegustowaliśmy wspólnie. Sajgonki bardzo smaczne, świeżutkie, chrupiące, podane z surówką z kapusty i marchewki.

To miejsce z pewnością dołączy do listy mopich ulubionych lokali, w których można zjeść na szybko coś smacznego. Już mnie ciągnie, aby wybrać się tam ponownie i spróbować jeszcze innych dań.

Po kolacji w Toan Pho wybraliśmy się jeszcze na piwo do Bierhalle, gdzie Szyman na wstępnie zrobił kelnerce mały egzamin z wiedzy o piwie. Pani zdała go celująco, odpowiadając bezbłędnie na pytania naszego eksperta od piwa. Zaproponowała nam bezpłatną degustację – podała każdemu z nas po trochu każdego z serwowanych w lokalu piw i dopiero po degustacji zdecydowaliśmy się, które piwo chcemy zamówić.

Podsumowując, bardzo udane spotkanie, mimo że tym razem spotkaliśmy się tylko w trzyosobowym gronie. W kilkuletniej historii spotkań naszej grupy niewiele było lokali, z których wychodziliśmy tak najedzeni, na dodatek za nieduże pieniądze. Śmiało możemy polecić ten lokal wszystkim amatorom kuchni azjatyckiej – warto tam pójść.

Napisane przez: wgco | październik 21, 2009

Spotkanie oliwkowe w listopadzie 2009

Zapraszam do dyskusji na temat spotkania oliwkowego w listopadzie 2009. Macie jakieś pomysły? Czy chcecie, abyśmy wybrali się do restauracji w pierwszy poniedziałek miesiąca, czyli 2-go listopada? A może zorganizowalibyśmy sobie spotkanie domowe lub wspólny wyjazd w długi weekend?

Napisane przez: wgco | październik 9, 2009

Wydarzenia, imprezy w Warszawie

Warszawscy Oliwkowicze czynnie uczestniczą w życiu kulturalnym stolicy. Zapraszamy do podawania w komentarzach do tego tematu informacji o bieżących wydarzeniach w Warszawie.

Napisane przez: wgco | październik 9, 2009

Spotkanie w dn. 17.10.2009

Zapraszamy do dyskusji na temat zorganizowania spotkania oliwkowego w dn. 17.10.2009.

Wczoraj odbyło się spotkanie Oliwkowiczów w nowej restauracji meksykańskiej “Frida”, która mieści się przy ul. Nowy Świat 34.
Restaurację można po krótce scharakteryzować nastąpująco: wystrój wnętrza na wysokim poziomie, sprawna, szybka obługa, jedzenie poniżej przeciętnej, więc pod względem kulinarnym jesteśmy rozczarowani. Przy płaceniu rachunku niespodzianką była pozycja 50 zł za serwis czyli ok. 10% wartości zamówienia – niespodzianką dlatego, że nie było żadnej wzmianki w karcie, że napiwek jest doliczany automatycznie.
Poziom kulinarny zdecydowanie do podwyższenia – lokalizacja przy najdroższej ulicy w Polsce zobowiązuje do wyższego niż obecny, bo jak na razie smak potraw nie zachęca do ponownych odwiedzin.

Dodatki do dań - śmietana, salsa, guacamole

Dodatki do dań - śmietana, salsa, guacamole

Bulion meksykański (16 zł)

Bulion meksykański (16 zł)

Bulion meksykański “Pozole” z warzywami, kurczakiem i awokado prezentował się okazale i był jednym z niewielu dań, które zebrały pochwały.

Zestaw przekąsek dla dwojga (32 zł)

Zestaw przekąsek dla dwojga (32 zł)

W opisie zestawu przekąsek dla dwojga (“Wszystkie nasze najlepsze przekąski i coś jeszcze”) oszukują – jak widać na zdjęciu wszystkie przekąski to faktycznie dwie przękąski (2 paluszki z kurczaka i quesadillas z serem – 4 małe kawałki) plus coś jeszcze czyli ziemniaki i oliwki. Skromny ten zestaw jak za cenę 32 zł. Należy dodać, że w karcie było więcej przekąsek niż dwie (ziemniaki i oliwki traktujemy jako dodatek), więc wszystkie na pewno nie znalazły się w zestawie.

Burrito z wieprzowiną (34 zł)

Burrito z wieprzowiną (34 zł)

Burrito brakowało meksykańskiego smaku, a na sałacie można było wyczuć ziarenka piasku.

Opinia Xfenixa:

“TOTALNA PORAŻKA. najkrócej, to może by kucharz
udał się na senatorską i po prostu popróbował, jak
się pichci tex-mex. ja zamówiłem burritos. jadłem różne, ale takiego w życiu przedtem nie widziałem.
zawiniety jak krokiecik, z obu stron sic! ? w farszu
brak cebuli, czosnku, chili nie mówiąc o śladowych ilościach mięsa. do tego totalny brak, ale to dosłownie
brak przypraw jakichkolwiek. za to zapieczone na kamień, że nijak ani ugryźć, ani widelcem, zero soli, zero pikantności, zero jakichkolwiek przypraw. dotego najtańszy ryż, ziarna tak połamane, że początkowo myślałem, że to kasza. no i sałata,
tak zapiaszczona, że aż zgrzytało w zębach.”

Żeberka (36 zł)

Żeberka (36 zł)

Żeberka były w miarę smaczne, ale dało się wyczuć, że zostały przyrządzone kilka godzin wcześniej, a może nawet poprzedniego dnia (niektóre kawałki wysuszone) i tylko lekko podgrzane przed podaniem. Podobnie ziemniaki, które na dodatek były twarde. Danie pod względem smaku podratował trochę sos BBQ.

Zapiekanka wegetariańska (19 zł)

Zapiekanka wegetariańska (19 zł)

Zapiekanka wegetariańska z bakłażana, szpinaku i sera mozzarella była mdła w smaku. Bakłażan, który według opisu w menu miał być grillowany, smakował jak surowy.

Opinia Xfenixa:

“lidzia
za to zamówiła berenjene con queso. sytuacja
podobna. na dnie zapiekanki surowe plastry
bakłażana, jak były surowe tak i zostały (miały
być grilowane), potem cała kopa szpinaku, a jakże
też źle umyty i z piaskiem, a na górze żółty mdły
zapieczony ser. zero doprawienia, zero przypraw,
żadnych smaczków. po prostu chciało sie rz…
dopiero po posoleniu i popieprzeniu (nnych
przypraw na stanie nie mieli) jako tako dało się
zjeść. w sumie to chyba w kuchni nie mają pojęcia, jak wygląda kuchnia tex-mex. w skali
10 punktowej daję góra 2 punkty. niestety muszę
się przyznać Frida = pomyłka. nikomu nie polecę
tej restauracji, tym bardziej, że na koniec przy
płaceniu, dowiadujemy się o 10 % dodatku. wcześniej nie będąc o tym poinformowani.”

Zestaw tex mex dla 2 osób (59 zł)

Zestaw tex mex dla 2 osób (59 zł)

Opinia Black Mamby:

“Faktycznie, bez rewelacji.
Zamówiliśmy talerz różnych przekąsek (ziemniaki z serem, oliwki, tortille z serem i paluszki kurczakowe -coś a’la miniaturowe de volaille, a do tego deep z avocado, gęsta śmietana i guacamole z pomidorów). Z tego najbardziej (mnie i Tan) smakowało nam pomidorowe guacamole, któremu ostrość nadawał czosnek, a aromat pietruszka i kolendra. Na drugie danie też był mix – tym razem skrzydełka, żeberka, kolby kukurydzy i znowu ziemniaki z serem. Wszystko przyzwoite, żeberka z gotowy sosem BBQ, ale ładnie odchodzące od kości i przyrumienione. Podobnie ze skrzydełkami. Kolby kukurydzy ciekawie zamarynowane w miodzie i upieczone na grillu. Ogólnie bez wielkiego “wow” jeśli chodzi o jedzenie – ziemniaki z serem przygotowywane wcześniej i jedynie podgrzewane przed podaniem, poza tym są dodawane do wszystkiego, dań główny oraz wszelakich mixów. Mogli by zmienić ten składnik, wiedząc że zamawiane są obydwa miksy, a goście chcą spróbować jak najwięcej “specjałów”.
Bardzo podobało mi się wnętrze. Dużo obrazów a’la Frida Kahlo no i oryginalne łazienki z bajecznie kolorowej, ludycznej ceramiki. Obsługa też moim zdaniem ok. Pani bardzo się starała, dania dostaliśmy stosunkowo szybko, pomogła też przy rozpoznawaniu nazw potraw na rachunku oraz zdradziła przepis na kukurydzę.
Moim zdaniem klimat super, jedzenie do poprawki, ale liczy się i tak to, że mogliśmy się spotkać w większym niż zazwyczaj gronie, z czego niezmiernie się ucieszyłam.”

Danie z piersi kurczaka (28 zł)

Danie z piersi kurczaka (28 zł)

Pierś kurczaka nadziewana szpinakiem i serem w sosie z suszonych pomidorów jest jednym z niewielu dań w menu Fridy, które można polecić.

Opinia Andyka:

“Ja naprawdę na swój talerz nie mogę narzekać. Wszystko było o.k. Nawet bakłażan był należycie zgrilowany i bardzo smaczny sosik z suszonych pomidorów. Nie zawsze musi być wszystko bez zastrzeżeń. Myślę, że na tym między innymi, polega nasza “wędrówka” po knajpach. Rozpoznajemy, raz jest o.k., a raz nie. Trudno, zawsze to jakieś doświadczenie i jakieś ryzyko. Najważniejsze, że wszyscy zdrowi… mam nadzieję.
Zdecydowanie za to jestem przeciw 10 %-tom.
50 zł to wcale nie zła sumka, można zjeść całkiem przyzwoite danie.”

W skali dziesięciopunktowej za jedzenie przyznajemy restauracji Frida 2 punkty. Ładny wystrój niestety nie ratuje tego miejsca – do restauracji idzie się przede wszystkim po to, aby dobrze zjeść.

Starsze wpisy »

Kategorie