Restauracja El Greco – relacja ze spotkania oliwkowego we wrześniu 2010

Z pewnym opóźnieniem zamieszczam relację z ostatniego spotkania oliwkowego, które odbyło się 6-go września 2010. Tym razem spotkałyśmy się w wąskim, kobiecym gronie w restauracji El Greco przy ul. Grzybowskiej 9. Obecne były Małgosia, Sabi i ja (Hania-Kasia).

Restauracja El Greco mieści się na tyłach hotelu Mercure i zajmuje sporą powierzchnię na parterze jednego z bloków osiedla „Za Żelazną Bramą”. Wcześniej mieściła się w tym miejscu restauracja azjatycka Red Orange. Lokal jest przestronny, ma nowoczesny wystrój, w którym dominuje biały kolor, przed wejściem i we wnętrzu jest dużo zieleni, brak natomiast jakichkolwiek kojarzących się z Grecją niebieskich akcentów.

Zgodnie stwierdziłyśmy, że z kuchni greckiej najbardziej smakują nam przekąski i zrezygnowałyśmy na ich rzecz z zamówienia dań głównych. Każda z nas wybrała po 2 przystawki, które zgodnie z życzeniem przyniesiono nam wszystkie jednocześnie i w ten sposób urządziłyśmy sobie przekąskową ucztę. Na stole znalazły się rekomendowane przez kelnerkę chipsy z cukinii x 2 porcje podane z tzatzikami (20 zł) – skusiłyśmy się na nie wraz z Małgosią, a także „Garidopitakia”, czyli pierożki z ciasta fillo z nadzieniem z krewetek i warzyw (24 zł) oraz „Misto frito” – smażone owoce morza (małże, kalmary, krewetki) z sosem tatarskim (32 zł), na które skusiła się Sabi, zamówione przeze mnie „Kalamarakia tiganita”, czyli smażone pierścienie z kalmarów (jedna z moich ulubionych przekąsek) podawane z musem tarama (24 zł) oraz zamówiona przez Małgosię zimna przekąska o nazwie „Arnaki El Greco”, czyli plastry pieczonej jagnięciny z sałatą, płatkami sera manouri i rodzynkami podawane z sosem bazyliowym (24 zł).

Hitem okazały się chipsy z cukinii, czyli cieniutkie, długie plastry tego warzywa, obtoczone w bardzo delikatnym cieście i usmażone w głębokim tłuszczu – smakowały wyśmienicie. Owoce morza też bardzo smaczne, natomiast najsłabszą pod względem smakowym pozycją okazły się plastry jagnięciny.

W menu El Greco jest bogaty wybór deserów i warto ich spróbować, bo są pięknie podane i smakują wybornie. Miałam chęć na panna cottę, ale pani kelnerka namówiła mnie, aby spróbować jednego z typowo greckich deserów, a mianowicie delikatnego, typowo kobiecego „Oniro”. Jest to krem z greckim jogurtem i mascarpone podany ze świeżymi owocami i musem truskawkowym (15 zł), który okazał się niezbyt słodki, co bardzo mnie ucieszyło, bo nie przepadam za przesłodzonymi deserami. Małgosia skusiła się na klasykę greckich deserów, czyli baklavę (15zł), która w El Greco serwowana jest z kulką lodów, natomiast Sabi, która uwielbia gruszki pod każdą postacią, nie mogła odmówić sobie zamówienia deseru „Ahladi”, czyli gruszek duszonych w czerwonym, greckim winie Mavrodaphne (12 zł).

Mimo że spotkanie odbyło się w niewielkim, 3-osobowym grodnie, trzeba przyznać, że byo bardzo udane i bardzo miło się nam rozmawiało, więc na przyszłość nie warto zrażać się, jeśli na spotkanie zgłosi się mało osób – nawet w wąskim gronie warto podtrzymywać tradycję spotkań oliwkowych.

Jeśli chodzi o samą restaurację El Greco, mamy pozytywne wrażenia po jej odwiedzeniu. Miejsce to ma wiele plusów: dobre jedzenie, szybką, sprawną, kompetentną i miłą obsługę – obsługująca nas pani bardzo dobrze znała zawartość karty i potrafiła doradzić w wyborze dań, przyjemny wystrój i niezłą lokalizację. Mimo że byłyśmy tam w poniedziałkowy wieczór, ruch w restauracji duży – przeważająca część stolików była zajęta. Można było odnieść wrażenie, że restauracja pozyskała już stałych bywalców. Ja sama także chętnie tam wrócę, aby spróbować jeszcze innych, greckich specjałów.

Reklamy

5 thoughts on “Restauracja El Greco – relacja ze spotkania oliwkowego we wrześniu 2010

  1. Piękny opis, gratulacje, jak zawsze oddaje ducha i wrażenia podniebienia. Było uroczo, nieobecnym zostaje recenzja od której mnie osobiście zaczęły intensywnie pracować ślinianki 🙂
    Pozdrawiam

  2. Witaj marghe, a może zdecydujesz się także zagościć na naszym poniedziałkowym spotkaniu? Jesteśmy na etapie wyboru miejsca, ale chyba skusimy się na polecane przez Ciebie Moho. Miło byłoby Cię poznać mniej wirtualnie. Pozdrawiam.

  3. Bardzo dziękuję za zaproszenie, ale niestety poniedziałak mam zajęty. Może następnym razem.
    Ciekawa jestem czy spodoba się Wam w Moho.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s