Napisane przez: wgco | czerwiec 25, 2008

Nalewki

W naszej grupie jest kilka osób, które pasjonują się domowym wyrobem nalewek. Zapraszamy do rozmowy na ten temat.


Odpowiedzi

  1. Na każdym zebraniu jest tak, że ktoś musi zacząć :
    U nas w domku jest podział ról odnośnie nalewek: Kriss-Kiss produkuje – ja spożywam :-)

  2. Z mojego doświadczenia najgorsze było czekanie aż nalewki dojrzeją, czyli tak naprawdę ok roku. Teraz jestem tym szczęściarzem, który popija nalewy ubiegłoroczne a tegoroczne dojrzewają nie kokietując mnie. Ba pozwoliłem sobie od dwóch lat na luksus zostawiania każdej nalewki po 1-2 butelek dla potomnych i na specjalne okazje. To chyba najwyższe wtajemniczenie a przynajmniej mi znane.
    Tak więc z ubiegłorocznych nastawów delektuje się:
    - likierem z kwiatu dzikiej róży
    - ratafią wieloowocową
    - sarmatką ze śliwek świeżych i suszonych
    - pigwówką
    W tym roku ze względu na natłok spraw rodzinnych ograniczam się do prostych nalewów, nie wymagających dużo pracy. Dojrzewa już likier z kwiatu dzikiej róży i becherovka a w planach wiśniówka i może coś jeszcze.
    Przepis na beherovkę dodam jutro.

  3. BECHEROVKA
    - 1 l. spirytusu
    - 2 szklanki wody
    - 20 dag. miodu
    - 20 dag. cukru
    - garść suszonych płatków dzikiej rózy
    - kawałek startego świeżego imbiu
    - tarta gałka muszkatałowa
    - kawałek cynamonu
    - 12 gożdzików
    - 12 jagód jałowca

    Wodę z miodem i przyprawami zagotować i trzymać na małym ogniu 10 min. ZGASIĆ PALNIK !!! dodać spirytus i podgrzewać pod przykryciem 10 min. Spirytus po dolaniu do gorącego syropu burzy się i kipi więc mogą się zapalić opary, polecam użycie wysokiego garnka, włożyć go do zlewu i dopiero dolewać spirytus. Całość z garnkiem pozostawić na dobę nie zdejmując pokrywy. Następnie przefiltrować i pozostawić do sklarowania ok. 2-3 dni.
    Dość szybko się klaruje i szybko przegryza sle jak to z nalewami lepiej wykazać się cierpliwością
    Tyle przepis. Od razu widać, że stosunek spirytusu i wody nie trzyma się kupy. Ja dałem 1 l. wody i 1 l. spirytusu ale jest za mocne i za mało korzenne więc trzeba eksperymentować. Ja dodam jeszcze syrop z ok o,4 l. wody i połowę zalecanych przypraw, zobaczę jak to wyjdzie.
    Spróbujcie fajna rzecz, szybka, tania, no i porównamy efekty.

  4. Sarmatka ze śliwek brzmi intrygująco :-)

  5. No, no, wypróbuję na pewno ! :)

  6. Ja na razie zalałem truskawki (nowość ;) ) i tradycyjnie wisienki przedwczoraj zrywane :) .
    Mnie także udało się osiągnąć ten etap, że “stare” nalewki zaczynają zostawać, pozwalając na spokojne dojrzewanie nowych, a jeszcze dodatkowo w szafie są głęboko schowane pojedyńcze buteleczki, odpowiednio opisane na “trudny czas” . należą do nich: pigwa, malinki, aronia, wiśnie i chyba śliweczki :)

  7. Pigwa rulezzz :D

  8. Właśnie zalałem mirabelki :)

  9. W moich gąsiorkach dojrzewa wiśniówka. Mam pytanie jak nastawiacie wiśnie? zalewacie od razu spirytusem? ja tak próbowałem ale po wypestkowaniu wiśnie dają tyle soku, że są nim pokryte i nie ma miejsca na spirt. Nastawiam wiśnie z cukrem na kilka dni, zlewam sok, który łączę ze spirytusem a pozostałe wiśnie zalewam dopiero alkoholem.
    Myślę, że trzeba już zebrać jarzębinę, jest fajna czerwona i dziobią ją chętnie ptaszyska. Kiedyś czekałem do pierwszych przymrozków ale niestety ptaki były pierwsze :-) ))

  10. Ja ostatnio daję sobie spokój z pestkowaniem i zalewam spirytem w całosci :) . Stoi toto 3 tygodnie. Po tym czasie zlewam spiryt, zasypuję cukrem i … kolejne 3 tygodnie :) . Ma to tę zaletę, że wiśnie zasypane cukrem zakręcam nakrętką, a nie przykrywam czymś przepuszczajacym powietrze ( z reguły gaza opatrunkowa się sprawdza) i nie ma niebezpieczenstwa, że wisnie sfermentują.
    Jak już dobrze puszczą sok to znowu go zlewam i mieszam z poprzednio zlanym spirytem w odpowiednim słoju lub gąsiorze, a pozostałe wiśienki … zalewam czystą wódeczką. Pozostawiam na …. 3 tygodnie po czym wlewam to co “wyciągnęło” z wisienek do poprzednio wymieszanych mikstur. Teraz może sobie spokojnie dojrzewać, a im dłużej tym lepiej.
    Pozostałe wisienki można oczywiście zjeść, tylko przed tym należałoby przyjąć jakąś wygodną pozycję siedzącą lub leżącą, bo po konsumpcji mogą być niejakie trudności z utrzymaniem się w pozycji pionowej ;) . Można je także wykorzystać do lodów lub innych deserów.


Zostaw odpowiedź

Twoja odpowiedź:

Kategorie